piątek, 25 lipca 2014

Day #1

Pierwszy dzień, pierwsze zwiedzanie, pierwsze wrażenia.

Na śniadanie dostałam jajka sadzone, bekon, melon i bułkę.
Początkowo bałam się zjeść bekon, ponieważ zawsze mi się wydawało, że wiecie jest taki tłusty i jakiś w ogóle bleeh, ale gdy go skosztowałam nie mogłam się oprzeć, by wziąć kolejny i kolejny. 


Heather musi pracować od 9-17, więc do popołudnia dzień spędziłam z jej babcią.

Najpierw pojechałyśmy na plażę. Pierwszy błąd, który popełniłam było nie zabranie ze sobą okularów przeciwsłonecznych. Tutaj słońce jest bardzo jasne i musiałam przez cały czas mrużyć oczy, bo światło jest nie do wytrzymania.
Drugim błędem było nastawienie się, że gdy wejdę do oceanu, to poczuję jakąś ulgę, czy ochłodę. Duh. Zapomnij Nadia. Woda jest jak zupa. Nie wiem ile ma stopni, ale myślę, że około 29 stopni.
Trzecim błędem Nadii, było zdjęcie butów przed wejściem na piasek, który jest strasznie, straaaasznie gorący. No ale cóż. Człowiek uczy się na błędach, czyż nie?








3 komentarze: